1 prosta sztuczka na szczęśliwsze życie od zaraz

„Szczęście jest jak motyl; im bardziej go gonisz, tym bardziej ci ucieka” powiedział kiedyś Henry David Thoreau. Brzmi znajomo? Rzeczywiście ludzie od wieków szukają sposobów, żeby znaleźć szczęście, ale jakoś im się to nie udaje. Na szczęście (niezamierzona gra słowna :)) istnieje pewien prosty zwyczaj, który już od dziś możesz zastosować, aby Ci się przyjemniej żyło.

 
Nie narzekaj. Sporo osób ma podobne problemy: kiepska praca, słabe zdrowie, nieszczęśliwy związek albo relacje z innymi. Jak to się dzieje jednak, że istnieją ludzie, którzy mając właśnie takie troski pokonują je? Zamiast siedzieć bezczynnie i obwiniać plamy na Słońcu, spisek cyklistów albo nieszczęśliwe dzieciństwo kolegów z podwórka jako źródło swoich problemów zaczynają zastanawiać się co z tym zrobić i po prostu działają. Aby znaleźć lepszą pracę roszerzaj swoją sieć kontaktów; aby cieszyć się lepszym zdrowiem codziennie rano gimnastykuj się i dwa razy w tygodniu biegaj. Jeśli nie masz przyjaciół, najpierw sam zacznij być przyjacielem jakiego chciałbyś mieć. A jeśli Twoje małżeństwo się nie układa, zastanów się co możesz zrobić dla swojej drugiej połówki, aby ją uszczęśliwić (a potem wspólnie cieszyć się tym uczuciem). Nie narzekaj (np. na ten wpis na blogu :)) tylko weź odpowiedzialność za swoje życie i działaj!

 
No dobra, powiesz, ale co wtedy, kiedy rozwiązanie problemu absolutnie nie leży w mojej gestii? Rak, śmierć bliskiej osoby, itd. Łatwo się zasłonić za cytatami sławnych (powiedzmy) ludzi jak np. Epiktet z Hierapolis, który już w starożytności zauważył, że „jest tylko jedna droga do szczęścia – przestać się martwić rzeczami, na które nie masz wpływu”. Ale powiem coś z pierwszej ręki. Miałem przyjaciela (niestety już nie żyjącego), który przez kilkanaście lat swojego życia był sparaliżowany od szyi w dół. W pełni spraw umysłowych, fizycznie był w stanie tylko poruszać głową i wykonywać bliżej nieokreślone ruchy rąk. Z powodu braku ruchu, miesiąc po miesiącu, rok po roku, jego organy i układy zaczynały coraz gorzej pracować. Śmiał się, że o wiele łatwiej mu powiedzieć co go nie boli niż co nie boli. Pewnego razu będąc u niego, zapytał się zwyczajowo co u mnie słychać, a że akurat był chyba jakiś pyłkowy sezon odpowiedziałem, że ok, tylko ta alergia nie pozwala mi w ogóle oddychać. Zreflektowawszy się, jak błahy był to u mnie powód do narzekania, zapytałem się go: „No dobra, trochę przesadziłem. Co tobie dzisiaj dolega? Na pewno masz mnóstwo powodów do narzekań.” Wtedy mi odpowiedział, a jego słowa zapadły mi głęboko w pamięć: „Michał, co z tego, że będę się skarżył, że to mnie boli i tamto. Ja się przez to jeszcze gorzej poczuję i tobie będzie smutno. Zamiast tego lepiej się skupić na czymś pozytywnym”. Jeśli masz problem, którego naprawdę nie można obecnie pokonać i trzeba go po prostu przeczekać – zignoruj go i skup się na czymś pozytywnym.

 
Kiedy następnym razem złapiesz się na tym, że narzekasz (na podatki, kaca po wczorajszej imprezie, wysokie ceny paliwa), porzuć skarżenie się i zacznij myśleć pozytywnie i działaj!

Reklamy
%d blogerów lubi to: